...czyli RĘKO?TWORY bez granic, wolna twórczość wszelakiego rodzaju,dokonana nie tylko ręką, ale duszą i każdym zmysłem pozwalającym odbierać świat...PODKARPACKIE, bo każdy ma swoją Małą Ojczyznę z której wyruszamy w podróż życia, co nie oznacza, że nie chcemy poszerzać naszych horyzontów, wręcz przeciwnie nasza droga jest kręta i otwarta na wszystkie sfery, obszary, napotkane miejsca i ludzi...ZAPRASZAMY!

wtorek, 30 czerwca 2015

FUNDACJA IM. LIDII GÓRSKIEJ „ELDGE RETROSPECTION” powołana do życia.






Dnia 19.06.2015 r. minęło pół roku od tragicznej śmierci mojej siostry Lidii Górskiej, oddanej sercem środowisku lokalnemu a zwłaszcza ratowaniu pamięci po tych, którzy odeszli oraz śladów przeszłości przede wszystkim związanej z historią szkoły w której od wielu lat pracowała, ale nie tylko, bo bliskie jej było również wszystko co dotyczyło szkolnictwa na terenie miasta i dawnej Galicji i życia codziennego jej mieszkańców.
Tego dnia został przeze mnie podpisany notarialny Akt Fundacyjny, który ostatecznie przypieczętował powołanie do życia zapowiadanej wcześniej Fundacji im. Lidii Górskiej „ELDGE RETROSPECTION”.
Głównym zadaniem fundacji będzie Energiczne Lokalne Działanie Gwarantowane Efektem
(tak wytłumaczyłam skrót ELDGE, będący nickiem mojej siostry i myślę, że to tłumaczenie w pełni odzwierciedla jej osobę i charakter) w kierunku retrospekcji oraz ochrony minionego czasu i historii Małej Ojczyzny a głównym celem: ochrona dorobku oraz popularyzacja i kontynuacja idei Lidii Górskiej  miłośniczki historii, nauczyciela – bibliotekarza, społecznika lokalnego, pomysłodawcy i założyciela Muzeum Szkolnego im. Józefa Wyrobka przy I Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy.
Po zarejestrowaniu fundacji w KRS, kiedy otrzyma tym samym moc prawną, w pierwszej kolejności mam nadzieję zostaną przekazane na jej konto wszelkie, ewentualne środki związane z odszkodowaniem czy zadośćuczynieniem pozyskane od sprawcy jej śmierci i jego ubezpieczycieli, ale trudno przewidzieć, jak zakończy się sprawa, która ciągle jest w toku, można tylko czekać na sprawiedliwe orzeczenie Sądu.
 Fundacja nie będzie związana z działalnością gospodarczą a jej działanie będzie typowo społeczne.
Tak się złożyło, że w tych dniach przypadły również obchody 115 lecia I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy i 15 lecia Muzeum Szkolnego, którego Lidia Górska była pomysłodawczynią, założycielką i kustoszem. Jej pragnieniem było, aby w tę rocznicę muzeum otrzymało imię Józefa Wyrobka, profesora pracującego w latach 1903-1923 w  jej ukochanej szkole, której sama była absolwentką. Mentor mojej siostry , podobnie jak ona, poświęcił całe życie pracy z młodzieżą, szkolnictwu i historii oraz zbieraniu materiałów , śladów przeszłości Polski, zwłaszcza Małej Ojczyzny. Zebrał i opublikował „Materiały do dziejów miasta Dębicy” będące zbiorem najważniejszych dokumentów a ona po latach  jako pierwsza w Dębicy zajęła się ich opracowywaniem i dzięki niej zaistniały na nowo. Uważam, że była Józefem Wyrobkiem czasów współczesnych i dlatego jego postać była jej tak bliska.
Niestety nie doczekała uroczystej chwili nadania imienia profesora, stworzonego przez nią muzeum.
Dnia 15.06.2015 r. na zaproszenie dyrektora I LO w Dębicy, pana Ryszarda Pękalę miałam zaszczyt reprezentować ją podczas uroczystości temu poświęconej i odsłonić tablicę upamiętniającą ten fakt, za co bardzo dziękuję i nie ukrywam, że była to dla mnie bardzo trudna i wzruszająca chwila. Uczestniczyłam przecież w powstawaniu tego muzeum, byłam powiernicą mojej siostry i konsultantką jej pomysłów i planów, jestem również  absolwentką tej szkoły, a jako rekonstruktor historyczny miniony czas i jego ślady nie jest mi obojętny.
Siostra bardzo chciała, aby na piętnastolecie istnienia Muzeum Szkolnego ukazały się opracowywane przez nią książki: „Atramentowe Retrospekcje – przewodnik po muzeum szkolnym” oraz „Józef Wyrobek – pierwszy dębicki kronikarz” z serii „Twarze dębickiego Jagiełły”, niestety sama nie zdążyła zrealizować swojego pragnienia. Jak pisałam wcześniej moim obowiązkiem jest kontynuacja jej dzieła, ale
dopiero po kilku miesiącach od jej śmierci mogłam sięgnąć po jej zapiski a do dzisiaj ze względów emocjonalnych, nie otworzyłam jej pendrive'ów i komputera, ale też pochłonęły mnie inne sprawy, choćby związane z jej mieszkaniem i jego likwidacją, co było bardzo ciężkie dla całej rodziny.
Dr Arkadiusz Więch, z którym siostra wcześniej współpracowała a  który został przeze mnie poproszony o współautorstwo z Lidią Górską w/w pozycji a tym samym fachowe zebranie powierzonych mu materiałów i kontynuację w/w serii w jej imieniu, również przez minione miesiące był zapracowany. Przesunęliśmy więc wydanie książek o których mowa co najmniej na jesień/zimę. Książki więc zostaną wspólnymi siłami opracowane i wydane, ale już nigdy nie będą takie jak sobie zaplanowała i założyła ich autorka,  bo jak powiedział dyrektor I LO w Dębicy, pan Ryszard Pękala : „wprawdzie nie ma ludzi niezastąpionych, ale są tacy, których bardzo trudno zastąpić, do nich należy Lidia Górska”.

                                                                                     Irena Górska- Szreder

czwartek, 19 marca 2015

Ile potrzeba czasu i siły...





Ile potrzeba czasu i siły
żeby spakować ludzkie życie?
Tak bez reszty? Do końca? Na zawsze?

W lodówce obiad na trzy dni
W ulubionym kubku stygnie kawa
 A na kuchence w dzbanku  jej  spory zapas…

Na łóżku ciągle ciepła pościel
wygnieciona poduszka i jasiek
porzucona psia zabawka, piłeczka, kostka…

W książce, przy łóżku zakładka
Tyle jeszcze stron nie przeczytanych
Tyle książek, wierszy i artykułów w kolejce…

Buty z protektorami, żeby nie było ślisko
I eleganckie, czyściutkie  do wyjścia
Kapcie porzucone w pośpiechu, zagniecione na pięcie…

Tysiąc korali, zapinek i ozdób
Apaszek, pledów, szali, szaliczków
Sweterków i płaszczy tych przejściowych i na zimę...

Pamiątka Pierwszej Komunii, Jej portrecik
Zdjęcia swoje i bliskich, najbliższych
Prezenty, prezenciki, obrazki, figurki, bibeloty...

Zbiór starych książek i mebli
Na biurku starty ołówek i gumka
W kalendarzu do przodu zaznaczone powroty i wyjścia...

Nie posłuchane płyty, nie obejrzane filmy
Nie doścignięte marzenia i myśli
Nie zmówione litanie, pacierze, modlitwy za dusze zmarłych...

Ile minut, godzin, miesięcy i lat
potrzeba na spakowanie wspomnień?
Jak ogromny bagaż może pomieścić moje serce, póki żywe?

Ile potrzeba czasu i siły
 żeby spakować ludzkie życie?
Gdzie wysłać paczki i walizki? Pod jaki? Pod czyj adres?

Ile potrzeba siły, żeby wyjść
I na zawsze zatrzasnąć drzwi
Pozostawiając ogołocone ściany, skąpane w słońcu?

                                        Irena Górska- Szreder
                                        ( 90 dni po śmierci Siostry)

środa, 11 marca 2015

Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go...




"Los Cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci,
Fałszywy klejnot dał. 


A Ty idąc w świat
Patrzysz w klejnot ten co dnia
Chociaż rozpacz już od lat
Wyziera z jego dna ( co dnia )


Na rozstaju dróg
Gdzie przydrożny Chrystus stał
Zapytałeś dokąd iść
Frasobliwą minę miał 


Przystanąłeś więc
Z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz
W czerwone wino łzę (w wino łzę)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...

 
Idziesz wiecznie sam
I już nic nie zmieni się
Poza tym, że raz jest za
Raz przed tobą twój cień 


Los cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieję dając Ci
Fałszywy klejnot dał (tak chciał)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go 

 Idziesz sam, wiecznie sam
 

Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos..."

czwartek, 19 lutego 2015

ADOPCJA KONIECZNA...






Z coraz większym trudem

Wspinam się po raz kolejny

Po stromych schodach nadziei, że- JESTEŚ…



Moje stopy stają się ciężkie

A żelazne, niemrawe serce

Pożera rdza smutku i lęku, że- CIĘ NIE MA…



Staję przed niemymi drzwiami

I w przepastnym zamku tęsknoty

przekręcam klucz niemożliwości, że- JESTEŚ…



Wchodzę na kamiennych nogach

Do wszechogarniającej pustki

Gdzie umierające zapachy wołają , że- CIĘ NIE MA…



Osierocone galerie nagich ścian

Echem odbijają moje kroki

Głośne przełykanie rur tylko mami, że- JESTEŚ…



Sztywnymi palcami dłoni

Dotykam, głaszcząc każdą rzecz

Dreszcz ich lodowatości  krzyczy, że- CIĘ NIE MA…



Adoptuję każdy Ciebie skrawek

A moja obolała dusza zostaje

Rodziną zastępczą, świadectwem, że- JESTEŚ…



                                              Irena Górska- Szreder
                                             ( 60 dni po odejściu Siostry)

niedziela, 15 lutego 2015

Każdy swoją gwiazdę ma..



Gwiazdy...odległe punkciki świetlne, migoczące tajemniczo w bezchmurną noc...patrząc na nie, wydaje się,  jakby ci  którzy odeszli  z ziemskiej codzienności  małymi latarenkami dawali bliskim znak, że są tam gdzieś w nieskończoności wszechświata i czekają na nas, oświetlając drogę...Nie do uwierzenia?
 Zabiegani nie zawsze zwracamy uwagę na ten cud, nie zatrzymujemy się w zachwycie choćby na chwilę, nie szukamy znanych konstelacji..., coraz mniej też miejsc, gdzie możemy je dostrzec w całej okazałości, bo panoszący się, wszędobylski  smog- wytwór ludzki nie pozwala nam na to.
  Rozwija się  astroturystyka, dzięki której możemy jeszcze odwiedzić miejsca nad którymi rozścielony jest najczarniejszy a dzięki temu najbardziej rozgwieżdżony nieboskłon...
Tam pod kierunkiem  kompetentnych gospodarzy, często przy użyciu profesjonalnego sprzętu  dane nam jest zachwycić się tym, co jeszcze set lat temu, kiedy nasi przodkowie żyli zgodnie z rytmem  przyrody i naturą było oczywistym widokiem...widokiem GWIAZD...Nie do uwierzenia, a jednak!
 
 

Za krokiem krok
Taka trasa okno - drzwi
Wciąż z kąta w kąt
Taki sposób na złą myśl
Nie pierwszy raz
Kiedy sen przypomniał cię
Nie pierwszy raz
Kiedy strach obudził mnie

Niewidzialna dłoń
Ochroni mnie
Od złego w czarny dzień
Niewidzialna dłoń
Osłoni mnie
To jedno zawsze wiem

Pamiętam, że
Świecił księżyc rudych traw
Mówiłaś: "Wiesz,
Każdy swoją gwiazdę ma"



Niewidzialna dłoń
Ochroni mnie
Od złego w czarny dzień
Niewidzialna dłoń
Osłoni mnie
To jedno zawsze wiem

W białe kwiaty wtulam twarz
Gra muzyka z tamtych lat
I znów słyszę głos
Siedem mostów siedem bram
Tak po prostu staniesz tam
I strach zostawi mnie...


 Znów płynie list
Gdy spotka ciebie
Czy choć najmniejszy dasz mi znak?
Tyle gwiezdnych lat
I taka wielka mgła
I codziennie ciebie brak

Siedem mostów siedem bram
Tak po prostu staniesz tam
I strach zostawi mnie
Będzie tak 

       Natalia Kukulska "Dłoń"

piątek, 6 lutego 2015

Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę...

                             
Czas mija nieubłaganie, życie staje się chwilą, krótką chwilą ...gonimy za dobrami materialnymi, gromadząc je często na wyrost, na zapas, jakbyśmy tę chwilę swojego życia mogli przedłużyć w nieskończoność...ale scenariusz filmu istnienia ludzkości został już dawno zapisany a Główny Reżyser ściśle się go trzyma i nie wiedzieć czym się kieruje, że jedni umierają w momencie narodzin, albo jeszcze wcześniej, inni na początku lub w połowie swojej drogi, a jeszcze inni dożywają sędziwego wieku, jak Pani Danuta Szaflarska, która dzisiaj kończy 100 lat...WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
 Jedno w tej gmatwaninie ludzkich istnień jest wiadome, że nigdy, nigdy... nie zdążymy się nacieszyć pięknem tego świata i zachwycić jego złożonością,  wielością i cudem małych/ wielkich Istnień, oraz wytworów Matki Natury, o czym pięknie pisze poetka Wisława Szymborska:

Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza i zorze
i ogień i ogon i orzeł i orzech -
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
bodziszki, modliszki - gdzie ja to pomieszczę?
Motyle, goryle, beryle i trele -
dziękuje, to chyba o wiele za wiele.
Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta -
dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.
Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
Już choćby najmniejszy - szalony wydatek:
fatyga łodygi i listek i płatek
raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle

                               Wisława Szymborska 

Może warto się zatrzymać w biegu, rozglądnąć, zachwycić kroplą deszczu, uśmiechnąć do kogoś przechodzącego obok, schylić, podnieść kamień, który wędrował do naszych stóp miliony lat, posłuchać szumu wiatru, deszczowej kołysanki, ptasiego śpiewu...
Banalne i wyświechtane?  wiem...a jednak WARTO!
                                Irena Górska- Szreder