...czyli RĘKO?TWORY bez granic, wolna twórczość wszelakiego rodzaju,dokonana nie tylko ręką, ale duszą i każdym zmysłem pozwalającym odbierać świat...PODKARPACKIE, bo każdy ma swoją Małą Ojczyznę z której wyruszamy w podróż życia, co nie oznacza, że nie chcemy poszerzać naszych horyzontów, wręcz przeciwnie nasza droga jest kręta i otwarta na wszystkie sfery, obszary, napotkane miejsca i ludzi...ZAPRASZAMY!

środa, 28 listopada 2012

Bomba Słoneczna...cudowny Natury Dar!

"Dąb i dynia
Kiedy czas przyzwoity do dojźrzenia nastał,
Pytała dynia dęba, jak też długo wzrastał?
"Sto lat ?Jam w sto dni zeszła taką, jak mnie widzisz"
Rzekła dynia. Dąb na to: "Próżno ze mnie szydzisz;
Pięknaś, prawda, na pozór, na pozór też słyniesz:
Jakeś prędko urosła, tak też prędko zginiesz".
                                     Ignacy Krasicki
I dąb miał "świętą" rację...a ja miałam w tym roku możliwość obserwowania "z góry" :) właśnie przez owe STO dni i nieco dłużej całego pola zasadzonego dyniami, począwszy od wiosny, do jesieni..."odwiedzałam"codziennie  wzrokiem  dyniowe pole, podziwiając ten proces a teraz, kiedy te wspaniałe owoce zostały zwiezione z pola i rzucone gdzieś, często na zatracenie, bo wybujały pokaźnych rozmiarów i w sporej ilości, że nawet gospodarzom nie chce się lub  nie opłaca się ich sprzedać( dobrze, że chociaż zwierzaki mają z tego wszystkiego pożytek)...przypominam sobie ich krótki żywot i tę niesamowitą kumulację słońca, deszczu, wiatru, zapachów...ech!Chylę nie pierwszy i nie ostatni raz czoła Naturze Matce! A one, tak jak powiedział mądry stary dąb za pośrednictwem Ignacego Krasickiego...marnie giną. 
 Warto więc chwycić za aparat, piórko, ołówek, kredki, czy co tam jeszcze i chociaż w ten sposób złożyć hołd tym niesamowitym Słonecznym Bombom, że nie wspomnę o bardziej przyziemnym przedłużeniu żywota- wspaniałych przetworach:D!
 Teskniąc za latem w ten szary, ponury dzień, tworzę, tworzę, tworzę i od razu na Serduchu robi się cieplej:)

wtorek, 27 listopada 2012

Szara?Codzienność? Proste?Piękne? Zwyczajne, niezwyczajne!

Nasze ręce, ręce Twórców, ręce, które niejedno wyrzeżbiły, narysowały, namalowały, ulepiły.
Nasz mózg, który tym wszystkim kieruje, nasza wyobrażnia przestrzenna...
Czy mając to wszystko, potrafimy tak sami z siebie, bez naśladownictwa wymyślić i stworzyć COŚ TAK FANTASTYCZNEGO?
Niczym dwie buły z geodami szlachetnych cudeniek wewnątrz:)

wtorek, 6 listopada 2012

Psie serce.Mała...WIELKA historia...Ami i Taj, no i Tinka!


"...Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...ale świat zmieni się dla tego jednego psa..."

...Przyplątali się razem, a może ktoś ich podrzucił? To dobrze, że wykazał chociaż tyle człowieczeństwa, że nie przywiązał gdzieś w lesie, w niedostępnych paryjach, tylko podrzucił w największym zamieszaniu, w tłumie ludzi i wydarzeń...
 Tak mogło być, ale czy tak było?
 Mogło się to wszystko śnić, ale nie śniło, bo kiedy wszystko ucichło a  ludzie się rozjechali i rozeszli, zostały namacalne, żywe istoty, bezdomne i bezradne...dwa psy.
"Mały", bo psie dziecko( na zdjęciu to ten duży:) szczeniak i jego" duża", bo dorosła( na zdjęciu to ta mała:) mama?, mamka?, przyjaciółka? najwierniejsza pod słońcem i najbardziej oddana, opiekuńcza, kochana...maleńka, czarnulka, sunia....Ami:*
 Mała jak pchełka, nie odstępowała na krok wielkiego, pewnie nie swojego  szczeniaka, który naśladował ją we wszystkim i wszystkiego się od niej uczył. To dzięki niej przetrwał kilka swoich pierwszych, życiowych miesięcy, miesięcy bez człowieka, ale ze swoją Ami, Amusią-" Mamusią"!
 Szczeniak Taj był zupełnie beztroski, radosny i zadowolony z życia, nawet takiego jakie miał, bo nie wiedział, nie przypuszczał, że może być inaczej...
Bezgranicznie wszystkim ufał, kochał wszystkich a cały świat wydawał mu się bezpieczny i piękny.
Czasem tylko zamyślał się na małą chwilkę...
ale nawet wtedy nie zastanawiał się na pewno, nad sensem swojego życia...i zagrożeniami czyhającymi na każdym kroku na bezpańskiego, bezdomnego psa..
To mała Ami dbała o wszystko, o czym nie miał pojęcia szczeniak...
 Wybierała drogi z daleka od ludzkich domostw, stawała do walki o niego z największymi psami i tak im potrafiła"nagadać", szczerząc przy tym drobne ząbki i przybierając bojową postawę małym ciałkiem, że o dziwo tamte podwijały ogony pod siebie i wolały zejść jej z drogi, nie zaczepiając szczeniaka, nawet nie patrząc w jego stronę! Czuły respekt przed bojową suczką.

Ami potrafiła zadbać też o wiecznie pusty brzuszek szczeniaka i nakarmić go, polując na ptaka a nawet szczura!
Dobrze mu było u jej boku...dobrze im było razem...
Taj odpłacał  się Ami jak tylko umiał...bronił jej przed złaknioną "kobiecych wdzięków" watahą wiejskich psów, a kiedy nadeszła pora pierwszych przymrozków, ogrzewał drobną sunię swoim, pokaźnych już rozmiarów , wilczurzastym ciałem.
  ...ale nic by nie dały Tajowskie zabiegi, gdyby mrozy i śniegi zastały ich porzuconych samotnie i pozostawionych samym sobie. Ami bardzo marzła, Taj nie zdawał sobie sprawy z tego co się dzieje z nim i z jego dzielną dotąd opiekunką. Tylko człowiek mógł im pomóc, jego ogień i jak on gorące ludzkie serce...
 Na szczęście w porę, psy znalazły swojego człowieka:)
 Taj trafił do "kochającego" domu z ogrodem i drugim szczeniakiem do towarzystwa... "pisze"do nas od czasu do czasu, donosząc, żebyśmy się nie martwili, że wszystko u niego OK:D, no i  że nas kocha i nigdy o nas nie zapomni!
 Ami zyskała małą jak ona, psią przyjaciółkę Tinusię, która ku zaskoczeniu wszystkich "na dzień dobry"oddała jej  swoją miskę, budę, poduszeczkę i zabawkę, a nawet Panią...no może Tą Ostatnią tak niezupełnie do końca;) i nikt nie wie dlaczego tak się stało, jaką moc i magię miała w sobie Ami, że wydawałoby się rozpieszczona dotąd, wychuchana od szczeniaczka, jedynaczka  Tinka, wykazała się taką wyrozumiałością i pokorą...jakich psich opowieści wysłuchała...?
Jedno jest pewne, obydwie sunie razem ze szczeniakiem udowodnili nam jak niesamowicie pojemne są psie serduszka...i zaskakujące oddanie dla tych, którym je oddadzą i pokochają...
Mała Wielka Tinka podpisuje się czterema łapkami pod moim tekstem i zapewnia, że tak było i jest naprawdę:)
...a żeby sprawiedliwości stało się zadość, muszę dodać, że Tinka została TAK DOBRZE wychowana po psiemu i przyjęta z otwartym serduchem przez wspaniałą suczkę Dianę, uratowaną siedem lat temu z krakowskiego schroniska:)
Już niedługo, nasze sunie zaproszą na swojego bloga:"Psią łapą pisane", gdzie będzie można poczytać co myślą i czują, poznać ich przygody i koleje losu, a przede wszystkim razem z nimi pomóc niejednemu zwierzakowi w potrzebie:D
   

czwartek, 1 listopada 2012

Listopadowe refleksje...

"...Wyobraźnia jest ziemią naszego istnienia. Pamięć jest tylko funkcją wyobraźni. Wyobraźnia jest tym jedynym miejscem, z którym czujemy się związani, którego możemy być pewni, że tu właśnie żyjemy. I także umierając, w niej umieramy. Razem ze wszystkimi, którzy kiedykolwiek umarli, a którzy pomagają i nam umrzeć..."
                                                                                  Wiesław Myśliwski

piątek, 26 października 2012

NATUROTWORY...prawdziwa kolebka Rękotworów;)

...jesteśmy tacy dumni z siebie..., że tacy z nas artyści, że umiemy mieszać kolory, manipulować pędzlem, kredką, ołówkiem i całą resztą akcesoriów, że potrafimy narysować krągłe i proste linie, uchwycić światłocień , zachować proporcje...można by wyliczać cały szereg naszych umiejętności, ale wystarczy tylko spojrzeć na NATUROTWORY, żeby poczuć jacy jesteśmy mali na tym świecie i jacy z nas kopiści...
 



"Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz."
                                                                                              Albert Einstein

środa, 24 października 2012

Wspomnienie lata...

Rozświetlone i pełne ciepła obrazy Joanny, przy których aż chce się ogrzać ręce podczas jesiennej szarugi, a najważniejsze, że to ciepło wcale nie jest iluzoryczne, tylko najprawdziwsze, płynące prosto z Jej Serca:)
 Każdego kto chce zapoznać się z szerszą twórczością Naszej Artystki, zapraszamy na stronę: 
Podkarpaccy Rękotwórcy, oraz do odwiedzenia zajętego miejsca przez Asię w wirtualnym świecie:
Artystka: JOANNA SASAK
"Życie nie musi obfitować w wielkie wydarzenia. Codzienny obowiązek, prosty i niepozorny, wystarczy, aby je upiększyć i uszlachetnić."
                          H. Bordeaux

wtorek, 23 października 2012

Podkarpackie spotkania.

 "Kto kocha- małe, temu ogromnieje i lada promyk zolbrzymia nadzieję."
                                                                             Cyprian Kamil Norwid
      
http://ogarzepogorze.blogspot.com

                                                                                                Stobierna   fot. Jaruha
...Każdy dzień zaskakuje nas czymś nieoczekiwanym, tylko trzeba to chcieć dostrzec, zapamiętać, zatrzymać się nad tym chwilę...może to być Osoba napotkana na naszej drodze, przelatujący ptak, mijany właśnie kamień, kwiat, pejzaż...nigdy nie wiadomo Kto i Co się wyłoni zza mgły naszej, szarej na pozór codzienności, który zapomniany kątek  naszej pamięci odkurzy i dlaczego tak utkwi na długo, na zawsze,  gdzieś głęboko w zakamarku naszego  serca...
               




poniedziałek, 23 lipca 2012

Są takie miejsca, są tacy artyści...

Są takie miejsca, które jak magnes przyciągają, bo  mają w sobie to coś, ten klimat, który nas zmusza do natychmiastowego sięgnięcia po aparat fotograficzny, ołówek, farby i pędzle...
Są tacy Artyści, którzy nie mogą się oprzeć tej pokusie, tej potrzebie nieustannego tworzenia...
 Kiedy się spotkają i magnetyczna iskra przeszyje dwa światy i zatoczy koło, już nie mogą o sobie zapomnieć, a wtedy  powstaje dzieło piękne i nigdy nie skończone dla twórcy...
 Tym miejscem, wyróżnionym na powyższej pracy przez naszą wyjątkowo uzdolnioną Rękotwórczynię Alicję, jest Osada Słowiańska w Stobiernej:
www.osadaslowianska.pl
Zapraszamy do obejrzenia pozostałych prac Alicji na stronie: "Podkarpaccy Rękotwórcy"

wtorek, 17 lipca 2012

PISZĄ O NAS!

"Na szczególną uwagę zasługuje projekt „Podkarpackie Rękotwory”, który skupia artystów z Podkarpacia zajmujących się rękodziełem http://www.wiadomoscidebickie.eu/wiadomosci-debickie/?tx_ttnews[tt_news]=878&cHash=515cf6dba82151e6a5042146fda6b548

"Galeria Raj organizuje latem targi „Smak raju”, które opierają się na promowaniu dziedzictwa kulturowego i kulinarnego regionu. W ten sposób centrum handlowe chce promować regionalnych producentów żywności, plony pochodzące z ekologicznych upraw a także produkty tradycyjne wytwarzanych w gospodarstwach rodzinnych[...]Poza przysmakami dla ciała, będzie także coś dla uczty duchowej, w tym rękodzielnictwo wykonane przez artystów skupionych przy projekcie „Podkarpackie Rękotwory” oraz prace dębickich plastyków. Dodatkowo Galeria Tumisja przygotowała wystawę prezentującą oryginalną biżuterię i ozdoby. Osoby z historyczną pasją i ciekawe zwyczajów słowiańskich będą mogły zapoznać się z ofertą Osady Słowiańskiej"
 http://mojadebica.pl/kategoria-przeglad/970-jarmark-regionalny-smak-raju-ju-jutro-w-galerii-raj
"Coroczne jarmarki na placu Gryfitów stały się symbolem dębickiego handlu XV wieku. Miały nie tylko charakter kupiecki, ale również kulturowy i edukacyjny. Mieszkańcy mogli poznać smaki egzotycznych potraw, czy usłyszeć wieści ze świata od przybyłych kupców. Galeria Raj, nawiązując do tej tradycji, przez 4 weekendy wakacji (7-8, 21-22 lipca oraz 11-12, 25-26 sierpnia) organizuje Jarmark Regionalny pt. „Smak Raju”. To nie tylko okazja, aby zaopatrzyć się w oryginalne produkty regionalne, ale również, aby poznać walory i atrakcje najbliższej okolicy.
[...]Jarmark będzie również okazją do zaprezentowania regionalnych artystów i ich dokonań. Na szczególną uwagę zasługuje projekt „Podkarpackie Rękotwory”, który skupia artystów z Podkarpacia zajmujących się rękodziełem[...] Osoby ciekawe średniowiecza i zwyczajów słowiańskich będą mogły zapoznać się z ofertą Osady Słowiańskiej."
http://www.mmdebica.eu/artykul/w-debicy-rozpoczyna-sie-sezon-jarmarkow-regionalnych

http://www.wirtualnegalerie.pl/index.php/start/region/12

czwartek, 14 czerwca 2012

Jest takie miejsce: OSADA SŁOWIAŃSKA W STOBIERNEJ



Dzięki gościnności Kasztelana Ziemowita "Podkarpaccy Rękotwórcy" mogą realizować swoje twórcze pasje w nowo odtworzonym GRODZIE SŁOWIAŃSKIM w miejscowości Stobierna, Gmina Dębica.
 Kto chce zobaczyć rekonstrukcję dawnego rzemiosła na terenach Podkarpacia, wziąć udział w niepowtarzalnych warsztatach, poczuć niesamowity średniowieczny klimat, poznać ciekawych pasjonatów, oraz zobaczyć piękne, zapierające dech plenery...SERDECZNIE ZAPRASZAMY do odwiedzin:
www.osadaslowianska.pl

                                 fot.Jaruha
                                fot.Jaruha
                                 fot.Jaruha
                                 fot.Jaruha
Właśnie w tym pięknym i wyjątkowym miejscu odbędzie się kolejny etap naszego I Konkursu Rękodzieła "Podkarpackie Rękotwory"
tym razem poświęcony dawnemu rzemiosłu i jego średniowiecznym korzeniom. Szczegóły wkrótce! ZAPRASZAMY!

wtorek, 29 maja 2012

WYDAWCA ZAPRASZA DO WSPÓŁPRACY!

Podkarpacki Rocznik Głogowski 

www.rocznikglogowski.blogspot.com 

W związku z planowanym uruchomieniem czasopisma-rocznika na temat Podkarpacia oraz gminy Głogów Małopolski zachęcamy wszystkie osoby zainteresowane współpracą do nadsyłania artykułów dotyczących województwa podkarpackiego i gminy, na adres e-mail redakcji.
Redaktor Naczelny - Łukasz Kleska
lukasz.kleska@gmail.com

sobota, 26 maja 2012

piątek, 25 maja 2012

                        ANIOŁ POLSKI
                                 rękotwórca: artAneri
                                 materiały: len, bawełna, juta

środa, 16 maja 2012

Z naszych zbiorów...

                     GORSET LUDOWY
Piękny przykład ręcznego haftu i ręcznie malowanych wstążek...
dzisiaj już takich niestety nie robią.


                                    artysta: Julia Szydłowska

Więcej informacji na stronie mini etnoMUZEUM. ZAPRASZAMY!

poniedziałek, 7 maja 2012

małaM Projekt to wyjątkowe, autorskie prace naszej Artystki:)

                                Prawa autorskie zastrzeżone/All rights reserved

                                Więcej na stronie "Podkarpaccy Rękotwórcy"

niedziela, 6 maja 2012

POLECAMY piękne witrażyki i witraże eMy:)

witrażyki
witraże 

                                 Prawa autorskie zastrzeżone/All rights reserved
Więcej na stronie:" Podkarpaccy Rekotwórcy"

środa, 2 maja 2012

Skąd się wzięły "Podkarpckie Rękotwory"?


   „Najbardziej twórczą ze wszystkich prac, jest praca nad sobą, która pozwala  odnajdywać urok młodości”,
                                   / Jan Paweł II/ 

 W odpowiedzi na pytania i zainteresowanie wielu osób, oraz instytucji początkami „Podkarpckich Rękotworów” oraz wyrażeniem chęci realizacji tej idei i przystąpienia do niej, postaram się skrótowo napisać na ten temat.
 Jak już wielokrotnie pisałam, rękodziełem zajmuję się całe swoje dorosłe życie, a więc „trochę” lat się uzbierało...Z racji uprawianego wcześniej zawodu nauczyciela pracowałam przez 23 lata z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi.
 Starałam się, wbrew wtedy ogólnie przyjętym stereotypom wymyślać i realizować nietypowe, innowacyjne formy zajęć. Organizowałam koła pracy twórczej: plastyczne, taneczne, teatralne, imprezy rodzinne, integracyjne, spotkania z ludźmi sztuki.
                 Moi podopieczni brali udział w licznych konkursach i przeglądach z niemałymi sukcesami, ale największą nagrodą dla nich i dla mnie była wspólna praca i zabawa.
                Zawsze starałam się sama dokształcać w różnych kierunkach, aby móc profesjonalnie prowadzić zajęcia z młodymi ludźmi. Ukończyłam w związku z tym liczne kursy i warsztaty, jestem w dalszym ciągu otwarta na dokształcanie się i rozwój osobisty.
 Ponieważ jestem człowiekiem poszukującym i twórczym, założyłam „Autorską Pracownię Unikatowego Rękodzieła” i staram się od tego czasu zajmować nią zawodowo. W swojej twórczości wykorzystuję materiały pozyskane z RECYKLINGU, stosując technikę recyclingart.  Zachęcam do tego samego innych i razem przyczyniamy się do ochrony środowiska, co jest moim głównym założeniem.
  Założeniem mojej działalności w pracowni oprócz tworzenia własnych wyrobów i utworzenia galerii, było poznawanie starych i nowych technik rękodzielniczych, prowadzenie warsztatów rękodzielniczych, organizacja wystaw uczestników, edukacja twórcza na różnym poziomie wiekowym.
 W chwili obecnej staram się w dalszym ciągu realizować te założenia dzięki pracy nad moim projektem „Podkarpckie Rękotwory”, który daje mi możliwość realizacji zadań z bardzo mi bliskiego zakresu jakim jest REGIONALIZM.
 „Podkarpackie Rękotwory” istnieją od sześciu lat, a zapoznawanie z nim środowiska twórczego było długie i żmudne, wiązało się z poszukiwaniami Twórców za pomocą różnych sposobów, podczas dalekich i długich wędrówek po Podkarpaciu, dzięki ogłoszeniom w prasie, dzięki spontanicznym, przypadkowym spotkaniom odpowiednich ludzi na swojej drodze i wreszcie dzięki tak popularnemu środkowi komunikowania się między sobą, jakim jest internet.
  Zupełnie niedawno powstał blog „Podkarpackich Rękotworów”, jako zalążek profesjonalnej strony, oraz grupa „Podkarpckie Rękotwory” na Facebooku.
 Projekt wzbudził duże zainteresowanie w środowisku rękodzielników i twórców, oraz ludzi sztuki z rejonu Podkarpacia, którzy z pasją i zaangażowaniem przystąpili do współpracy, a ostatnio do udziału w I Konkursie Rękodzieła „Podkarpackie Rękotwory”.
 Pod tym kątem wzięłam  udział w spotkaniu w Rzeszowie z grupą „Hand-Made-Rzeszów”, zorganizowanym przez jej Liderkę Monikę , które zaowocowało podjęciem inicjatywy i idei ”Podkarpackich Rękotworów” przez jej członków. Mam nadzieję, że zaowocuje również płodną współpracą, ponieważ to Wspaniali Twórcy z pasją i z niesamowitymi pomysłami . Na spotkaniu był również Lider grupy mieleckiej „Wujek Przyroda”, chętny do przystąpienia do projektu. 
Jeszcze raz GORĄCO DZIĘKUJĘ za wspaniałe spotkanie i przyjęcie moich pomysłów!
 Odzywają się też ludzie z innych stron Podkarpacia, nie zawsze mający kontakt z internetem, których ciągle poszukuję i zachęcam do współpracy i pokazania swoich Rękotworów. Bardzo się cieszę i jestem bardzo dumna z tego powodu. Mam wielką nadzieję, że zorganizujemy wspólnie WIELKĄ WYSTAWĘ RĘKODZIEŁA „Podkarpckie Rękotwory”, do czego serdecznie zachęcam!
 Zawsze i szczególnie podkreślam, że idea ma szerszy zasięg niż internetowa sieć( bo nie każdy ma do niego dostęp), że jest jak Matka Pajęczyca, troszkę w mojej osobie, która plecie swoją pajęczynę i chce połączyć tych najbardziej zagubionych, może zapomnianych gdzieś w tym naszym Podkarpaciu, chociaż GOŚCIE z innych stron Polski i Zagranicy mile widziani, jak np. obieżyświat  PAN „KORALIK”, mocno związany z naszymi terenami, a mieszkający w Ostrowcu Świętokrzyskim, czy Twórcy Polonii Chicago, mający nasze korzenie.
 Ideą projektu jest również publikowanie artykułów, opowiadań, podań, legend i wszelkiego rodzaju tekstów tematycznie związanych z naszą działalnością i poszukiwaniami.
Tutaj szczególne ukłony i podziękowania dla Partnera „Podkarpackich Rękotworów” Wydawcy Pana Łukasza Kleski, który był tak uprzejmy zaopiekować się stroną wydawniczą.
Gorąco zachęcam do współpracy z nami na tym gruncie, wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia. Na stronie Wydawcy znajdą porady, kontakt i mocne wsparcie.
 Dziękuję również Pani Lidii Górskiej, nauczycielowi, bibliotekarzowi, pracownikowi Biblioteki I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy, założycielowi archiwum i muzeum szkolnego, za wsparcie i doradztwo, która już wkrótce dołączy do naszego grona ze swoim blogiem i pomysłami, a która prywatnie jest moją Siostrą:)
 Ostatnim naszym osiągnięciem jest współpraca z Kasztelanem Osady Słowiańskiej, gdzie będziemy odtwarzać dawne rzemiosło i specjalizować się w bardzo szeroko pojętym tkactwie, oraz z innej dziedziny w kuglarstwie.
 Wszystkim Wymienionym dziękuję za wiarę i wspieranie moich celów, podczas realizacji własnych, za chęć wspólnego działania w myśl powiedzenia, że „Celem życia człowieka, jest żyć wśród ludzi”.
                                                                                                              Irena Górska- Szreder















poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Spotkanie "Podkarpackich Rękotworów" z Grupą Rzeszów !

W niedzielę 29.04.2012r odbyło się organizacyjne spotkanie "Podkarpackich Rękotworów" z  grupą Rzeszów.
 Miło mi, że idea Rękotworów została tak entuzjastycznie podjęta przez mocny zespół
organizacyjny:) a uczestnicy są chętni do pracy i nowych wyzwań, jak udział w konkursie, czy
odtwórstwo średniowieczne.Cieszę się, że doszło do połączenia sił i burzy mózgów "co dwie głowy, to nie jedna..."
 Między innymi myślimy nad założeniem Stowarzyszenia,a żeby się nie powielać
zapraszam do Aurinki, Ona najlepiej to opowiedziała:

http://aurinka.blogspot.com/2012/04/podkarpackie-rekotwory-pierwsze.html?sh

                                źródło   fot. blog Aurinki
Ja również dziękuję serdecznie Monice, za zorganizowanie spotkania!

niedziela, 29 kwietnia 2012

Pan Koralik, Dariusz Gołębiewski- Honorowy Uczestnik Naszego Konkursu i Członek Grupy Podkarpackie Rękotwory:)

 Spotkałam na swojej zawiłej drodze Pana Koralika, Dariusza Gołębiewskiego, pielgrzyma, obieżyświata, człowieka wielkiej wiary we własne marzenia, wielkiej determinacji,  siły i odwagi w dążeniu do ich realizacji.Podziwiam Go za to wszystko i cieszę się, że przyjął zaproszenie do Podkarpackich Rękotworów i zgłosił chęć udziału w naszym konkursie.
Powierzył mi w związku z tym piękną, misterną, pracę:
                                   Krywulka Łemkowska
Prawa autorskie zastrzeżone/All rights reserved http://www.mmostrowiec.pl/artykul/zdjecie-ozdoby-z-koralikow-sprzedawane-sa-na-rozmaitych-imprezach-krywulka-lemkowska-czerwon
"Krywulki to tradycyjna biżuteria karpacka, wytwarzana ręcznie od Łemkowszczyzny po Huculszczyznę i Karpaty Marmaroskie. Każdy z tych regionów ma swoje charakterystyczne odmiany, kolorystykę i wzornictwo, znajdujące odzwierciedlenie w haftach, rzeźbach, kolorowych pisankach czy obrazach - dla wszystkich wspólna jest jednak technika wytwarzania. Na cienką, mocną nić lub drucik, ręcznie lub przy użyciu specjalnych krosien nanizywano setki kolorowych koralików, które układając się w geometryczny wzór tworzyły piękną ozdobę stroju damskiego i męskiego."
O Darku, bo tak pozwolił do siebie mówić, słyszałam w radiowej "Jedynce" w reportażu Pani Joanny Sikory. Zafascynowała mnie Jego historia, zrobiło mi się wtedy wstyd, że czasem mi się nie chce
i umyka mi cel własnej wędrówki...Zapragnęłam zobaczyć te Darkowe cudeńka i poznać
Go osobiście , nie przypuszczałam, że to nastąpi tak nieoczekiwanie i szybko.
Kiedy na rzeszowskim deptaku zobaczyłam osobliwego artystę ze swoim zaczarowanym stoiskiem, pełnym koralikowych różności, od razu wiedziałam, że to Pan Koralik:)
 Zachwyciła mnie Jego szczerość, otwartość na ludzi i wiara w nich. Zaimponował mi również niesamowitym poczuciem humoru i pamięcią. 
 W jednej sekundzie dostrzegł błędy w wydruku ulotki, którą mu dałam, jestem jego dłużniczką...
Pamiętam Darku o Twojej korekcie i naszej umowie:)
Teraz wierzę, że  To spotkanie przyniesie mi szczęście, tak jak skarabeusz wykonany przez Darka!
Życzę wszystkim, żeby spotkali na swojej drodze Pana Koralika!

http://www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/460303,Pan-Koralik-%E2%80%93-Joanna-Sikora-(PR-Bialystok)

http://www.radio.bialystok.pl/reportaz/index/n/67855

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/bezdomny-dariusz-golebiewski-nawleka-koraliki-az-zdoby-mieszkanie_216351.html

http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110116/REPORTAZ/933663306

http://galeria-trzepaka.blogspot.com/2012/02/pan-koralik.html