...czyli RĘKO?TWORY bez granic, wolna twórczość wszelakiego rodzaju,dokonana nie tylko ręką, ale duszą i każdym zmysłem pozwalającym odbierać świat...PODKARPACKIE, bo każdy ma swoją Małą Ojczyznę z której wyruszamy w podróż życia, co nie oznacza, że nie chcemy poszerzać naszych horyzontów, wręcz przeciwnie nasza droga jest kręta i otwarta na wszystkie sfery, obszary, napotkane miejsca i ludzi...ZAPRASZAMY!

piątek, 29 listopada 2013

Nadzieja to ogień...

"Nadzieja to ogień, który chce płonąć nawet wtedy, gdy jest gaszony.
Nadzieja to nieodparte dążenie, by odnajdywać sens w bezsensie
i odkrywać prawdę w zamęcie kłamstw.
Nadzieja to ziarnko światła
ukryte w głębokiej ciemności."

                          Karl Guido Rey
                                                                         fot.artAneri
Największy ogień i żar jest w Słońcu a jego blask zawsze przynosi nam nadzieję.
Kiedy go brakuje latem rozpalamy ogniska a w długie, jesienno- zimowe wieczory, zapalamy świece, rozpalamy ogień w kominku, a wszystko po to żeby wzniecić w naszych sercach ten magiczny żar, który zawsze się  gdzieś na ich dnie tli, głęboko w nas...żar miłości, nadziei, a z nimi zawsze idą w parze wiara w sens życia i moc, żeby to życie przeżywać i dążyć do wytyczonego celu, nawet jeżeli droga jest zawiła i kręta.
Dzisiaj szczególny i magiczny wieczór, Wigilia Św. Andrzeja ściśle związany z  nadzieją na lepsze jutro. Bo cóż jest innego w andrzejkowych wróżbach, jak nie poszukiwanie jej na różne sposoby, cóż jest w chęci poznania sekretów przyszłości?
Już od pradawnych czasów wierzono, że w ogniu mieszka bóstwo, które rozdziela dobry i zły los. Składano mu ofiary, by obdarowywał tylko dobrem. 
Życzę Wszystkim samych dobrych wróżb a przedewszystkim NADZIEI, bo z nią zawsze lepiej żyć i realizować swoje marzenia!
                                                          collage ArtAneri

czwartek, 28 listopada 2013

Dusza musi z czegoś żyć...

"Pilnujmy marzeń,
żeby sen miał po co przyjść...
Pilnujmy marzeń,
dusza musi z czegoś żyć..."

Tak, dusza musi z czegoś żyć i dlatego warto pielęgnować te najskrytsze i wydawać by się mogło najbardziej nierealne marzenia, o czym już nie raz pisałam...bo i mnie się udaje bardzo, bardzo  powoli realizować, to co kiedyś wydawać by się mogło szaleńczą mrzonką, a ile jeszcze takich mrzonek tkwi w mojej głowie... Niech się i Wam zbierają...kotłują, drążą...kropla do kropli, ziarnko do ziarnka...a zawsze z tych drobinek wyjdzie kiedyś zaskakująca wizualizacja całości:)
                                                                 fot. Marta Szreder
"A kiedy zło ma pełne szkło,
kiedy głupota rży
i mają plan
by ruszyć w tan,
cofajmy się i
pilnujmy marzeń, żeby sen miał po co przyjść,
pilnujmy marzeń, dusza musi z czegoś żyć,
pilnujmy marzeń"

      Andrzej Poniedzielski 
 Niech najbardziej szalone marzenia Ręko?twórców bez granic rozkwitają z małych pączków w przepiękne kwiaty, a najlepiej gdzieś przy sztaludze, glinie, szkle, szkicowniku, z igłą w ręku...;)

środa, 27 listopada 2013

I Ty możesz Być...

                                                                       fot.artAneri

"...Drzewa nie muszą się starać, ani niebo, ani morze, ani ptak...One po prostu Są...
I Ty możesz Być..."
 Cokolwiek nam się przydarzy w życiu...  musimy BYĆ, trwać, bo zawsze mamy dla Kogo, nawet jeżeli z pozoru jesteśmy samotni...po prostu dla Siebie, bo żyjemy tylko raz, tu i teraz, bo nikt za nas tego życia nie przeżyje a najważniejsze jest to, że nic nie musimy, jeżeli nie chcemy. Działajmy zgodnie ze swoją naturą, słuchajmy swojego wewnętrznego głosu, serca, intuicja nigdy nas nie zawiedzie...Jesteśmy Jedyni, Wyjątkowi, Niepowtarzalni...a tak mało dla siebie robimy...
Zatem, Drodzy Ręko?twórcy do ATAKU bez granic! O czym już wkrótce napiszę więcej.
                                                                     fot.artAneri

Nawet w najczarniejszej kałuży odbije się kiedyś Słońce:) !

poniedziałek, 25 listopada 2013

Psia, a jakże LUDZKA PRAWDZIWA PRZYJACIÓŁKA...

Dzisiaj o godz.11 odeszła DIANA, moja prawdziwa Przyjaciółka,...psia, ale jakże ludzka...9 długich, a jakże krótkich lat, towarzyszyła mi wiernie, darząc bezgraniczną, bezinteresowną  miłością, na jaką tylko stać psa...Wypatrzyłam Ją w internecie, w ogłoszeniu krakowskiego schroniska. Wybrałam właśnie Ją spośród innych szczeniaków z którymi miała trafić za kraty, ale jeszcze była w tzw. poczekalni u siostry właścicielki schroniska, czekając na wyrok, albo na swojego człowieka. Zostałam tym człowiekiem, pokochałyśmy się od pierwszego wejrzenia...na zawsze. Była Siostrą moich Dzieci, bo taj Je traktowała, jak Rodzeństwo z miotu, a ja...byłam Mamusią Stada, no i był jeszcze Pan, ale to inna historia!Czy dałam Jej wszystko, na co zasługiwała? Starałam się...na miarę moich możliwości, a Ona dzieliła ze mną wszystkie dole i niedole, nie użalając się nawet przez moment...gotowa zjeść drzwi, jeżeli za nimi stanął ktoś, kto zagrażał mnie, albo mojej-naszej rodzinie i nic nie musiał mówić, Ona to wiedziała i czuła bez słów...Była piękną, mądrą i kochaną Psią damą...bardzo za nią tęsknię i na zawsze będzie w moim sercu.
PSIE SERCE

                     
                                                                   IN MEMORIAM
                                            moim psom:siostrze i braciom Diany
Na tęczowym moście Diana spotkała swoją siostrę Karinkę i braci Szarika, Bursztynka, Murzynka, Kazana, wierne Psiny, towarzyszące mi w różnych okresach życia całym swoim ciałkiem i sercem. Spotka też Te, które bardzo krótko zagościły u mnie w świecie realnym: Bariego i Sajana i Te, które, bardzo chciały żebym była Ich człowiekiem, ale los zakotwiczył Je gdzie indziej: Cygana, Czarusia, Piątkę...A kiedyś...za kilkadziesiąt lat, spotka Te, które znalazły wspaniałe domy a w nich Swoich Człowieków: Taja i Ami, Tinkę:)


 ps. 27.11.13r
-Ogonów machanie, robienie ogonem wiatraczka na widok swoich człowieków, a nawet machanie całym ciałkiem...jak to tylko one potrafią...
-Oddtańcowywanie rytualnego pląsu wokół człowieków, stawanie na dwu łapskach, łapach i łapiskach, proszenie nie wiadomo o co, podawanie łapy, potem drugiej...i tak w kółko...
-Obłapianie tymi łapami człowiekowych kolan, albo jak się da to wyżej i jeszcze wyżej, a żeby wyżej to trzeba czasem podskoczyć na nóżkach sprężynkach...w zależności ile się ma wzrostu...
 -Kładzenie siedzącym człowiekom na ramiona swoich łap i zaglądanie głęboko w oczy, albo niuchanie ucha, albo przejechanie jęzorem po twarzy, albo wreszcie przytulenie się całym jestetstwem, wręcz wbicie w człowieka, żeby dać znać, że nie ma się co martwić, ani zajmować czym innym, bo ma się przecież psa...
-Wścibianie nosów we wszystkie nie swoje i swoje sprawy,
-Sprawdzanie co człowieki przyniosły w siatach, reklamówkach, torbach, torebeczkach, a nawet kieszeniach i to właśnie koniecznie śliskim, mokrym nochalem...
-Bieganie z radości tam i z powrotem bez końca, albo zatracenie się w gonitwie za własnym ogonem, jeżeli się go ma, a nawet jak się nie , to co...
-Blokowanie pyskiem człowiekom drzwi do łazienki, bo CHCE się wejść i MUSI się wejść z nimi...albo uwalenie się za łazienkowymi drzwiami i uszczelnienie wszystkch szpar, jakby za chwilę miała wybuchnąć bomba atomowa i najbezpieczniejszym miejscem dla człowieków była łazienka...
-Wierne czekanie pod drzwiami wejściowymi, aż człowieki wrócą, choćby to miało nie wiem ile trwać, a najgorsze jest to, że wtedy się nie je i nie pije, dopiero się nadrabia wszystko po ich powrocie...a jak nie wrócą...czekanie, czekanie, czekanie, nieraz do grobowej deski...
-Podbijanie człowiekowej ręki koniecznie z książką, albo z filiżanką, bo głaskanie psa jest najważniejsze, ważniejsze od wszystkiego...i musi się odbyć TU i TERAZ...
-Czekanie w napięciu rano, aż człowieki otworzą choćby jedno oko, choćby mrugną i to koniecznie w pozie nad człowiekiem, albo ostatecznie w pozycji strategicznej naprzeciw...
-Uwalenie się całym ciałem na człowieka, który wreszcie tę powiekę uchylił i witanie go jakby powrócił z Marsa...
-Takie samo szczere w miłosnym uniesieniu witanie, ile razy by człowiek nie wychodził i nie wracał do psa...bo wraca zawsze przecież do psa...a psu się tak samo dłuży wyjście na pięć minut jak na pięć lat...
-Wyłapywanie z potoku człowiekowych słów, tych, które koją i łechczą psie uszy, bo pozostałych nie musi się znać: pies, miska, chodź(niekoniecznie), idziemy(zawsze), masz(zawsze), daj(niekoniecznie), idź(niekoniecznie), siad( ostatecznie), łapa(no dobrze), wróć( nie zawsze), śliczny/a( zawsze, zawsze)...i wiele innych potrzebnych psu...
-Przewracanie się na plecy z łapskami w górze i czekanie na człowiekową pieszczotę, powtarzanie tego rytuału tyle razy ile chce pies...
-Drapanie pazurzastą łapą w człowieka, żeby mu przypomnieć o istnieniu i konieczności głaskania psa, a przypominać trzeba co chwilę, bo zapominalskie jakieś człowieki są...
-Strzelanie pustą miską  na środek człowiekowej budy, żeby się koniecznie potknął i zobaczył, pożałował psa i napełnił wodą, a jeszcze chętniej czymś konkretnym, a to konkretne to nie psie chrupy, ani karma z puchy(fuj!), tylko oczywiście różowiutkie( przypuśćmy), świeżutkie( niekoniecznie), pachnące( może być inaczej) mięsko bez paskudnej wkładki z makaronu, kaszy, albo z ryżu...człowieki, to marni kucharze...
- kładzenie się obok, bliziutko, jak najbliżej...dotykanie choćby wąsikiem, dreptanie za człowiekiem tam i z powrotem, śledzenie każdego ruchu, wyłapywanie najmniejszego westchnienia...

Jeżeli to WSZYSTKO znacie, to rozumiecie CZEGO mi brak i za CZYM, KIM tak bardzo tęsknię! Jeżeli nie macie, to życzę Wam TAKICH przeżyć, całym sercem, a kiedyś zrozumiecie...

ps.27.12.2013r

PO DRUGIEJ STRONIE TĘCZY...
ps. 14.01.2015r
Tinka, Tinusia, Titinka, Titusia...maleńka istotka, kochająca najbardziej w swoim psim świecie swoją Panią Lidzię całym małym, wielkim Serduszkiem, całym Ciałkiem, całą Sobą, ale i nas...tak, że ogonek chciało oderwać w nieustającym wiatraczku, tak, że łapki bolały od proszenia w siadzie nie wiadomo dokładnie o co...na pewno o kochanie...NIE ŻYJE... zginęła tragicznie! Trafiła do swojej opiekunki z dzieciństwa Dianusi i innych naszych piesków i już jest dobrze, pięknie i tęczowo i jest nieustająca miłość, bo jest tam jej Ukochana Pani Lidzia, która zginęła w tym dniu 19.12.2015r razem z nią... 

BARDZO TĘSKNIMY ZA WAMI!
  

niedziela, 24 listopada 2013

Aro Kłusowski - jedna z najbarwniejszych postaci na Podkarpackiej Scenie Muzycznej

 

                                                                       fot.: www.hej.rzeszow.pl

"Nikt nie brał na poważnie moich planów i ludzie raczej drwili z moich marzeń, a ja zdałem sobie sprawę, że od teraz jest to mój jedyny cel w życiu, dla którego poświęcę się bezgranicznie i nie dopuściłem ani przez chwilę do siebie myśli, że może się nie udać"  
 poniżej cała treść rozmowy  z Aro:

"Aro Kłusowski - jedna z najbarwniejszych postaci na Podkarpackiej Scenie Muzycznej. Mimo młodego wieku posiada ogromny dorobek artystyczny w kraju i za granicą. Obiecujący tekściarz i charyzmatyczny wokalista. W tym roku obchodzi swoje 5 lecie pracy artystycznej i promuje nowy, solowy materiał muzyczny. Niedawno w sieci ukazał się pierwszy utwór pt. "Wiosna", który zbiera pozytywne recenzje i już wkrótce zostanie do niego nakręcony debiutancki teledysk."
 

 WIOSNA
Nie było sygnału, że można otworzyć oczy
Dostaliśmy śnieżką boleśnie po twarzy
Nasz los się waży
Nasz los się waży

Kwiatów na łące nie powąchasz
Nie nazrywasz maków
Zamiast na zielonej polanie
Wśród wolności i ptaków

Zamarznięci, wychłodzeni
Pośród zasp i pośród śniegu
Odkryci, przerażeni
Zamykamy się w igloo

Spacery po parku są dziś niemożliwe
To obrzydliwe
To przeraźliwe
Skradzione chwile
Nie kolorowe jak motyle
Lecz tkliwe

Kwiatów na łące nie powąchasz
Nie nazrywasz maków
Zamiast na zielonej polanie
Wśród wolności i ptaków

Zamarznięci, wychłodzeni
Pośród zasp i pośród śniegu
Odkryci, przerażeni
Zamykamy się w igloo 
    /Aro Kłusowski /

 http://www.youtube.com/watch?v=vq3SqizSaOQ 

 Trzymamy kciuki za młodego, zdolnego Artystę i tym, którzy przypadkiem nie wiedzą, ogłaszamy co następuje:
Aro Kłusowski wczoraj znaczną większością głosów zakwalifikował się do finału programu THE VOICE OF POLAND, jestesmy dumni i prosimy głosować nadal na Niego! POWODZENIA ARO!

sobota, 23 listopada 2013

Taki sobie? Widok z jednego okna

                                                                          fot.artAneri
Widok z okna
Lubię ciszę wieczorną mojego balkonu,
wesołe ćmy tańczące przy lampie w ogrodzie;
lubię gwiazdy, co złotem nad dachami płoną
i odbicie księżyca w granatowej wodzie.

Lubię tajemną ciemność wzgórza z modrzewiami,
szum wiatru wśród gałęzi, zapach ściętej trawy;
jarzębinę, co ze mną dzieli się myślami,
siwego brzegu pejzaż zamglony i łzawy.

Lubię to moje miejsce - bożym planowaniem
przeznaczone, nadane - w cudnym kątku ziemi.
W serce serdecznym piórem zostało wpisane -
widok z okna się w świata widzenie przemienił.
                  /Renata Strug/ 
                                                                        fot.artAneri

Widok z jednego okna...taki sobie?...a jednak zmienny jak mozaika w kalejdoskopie z dzieciństwa, budowle niby codziennie te same, ale ekran nieba a na nim projekcja niekończącego się filmu o fascynującej fabule zmiennych pór dnia i roku, czyni te budwole żywymi,  widok za każdym razem zapierający dech i jakże wyjątkowy...a główny bohater? Ot z małego okienka, mansardy na starym blokowisku, wydawać by się mogło, mało ciekawego, małego miasteczka...

piątek, 22 listopada 2013

POKREWNE DUSZE:)

                             " Cafe Fińska " 

              Pierwsza bezpieniężna kawiarnia w Polsce

"

 Cafe Fińska to miejsce otwarte dla każdego; można tu napić się kawy lub herbaty, przy czym środkiem płatniczym nie są pieniądze, lecz to co dany gość ma ochotę przekazać w zamian – może to być np. rysunek, ciekawa historia, drobna pomoc, uśmiech, rysowanie obrazków na papierowym obrusie.Opłatą jest przebywanie ze sobą w przyjaznej atmosferze."

 http://www.wykop.pl/ramka/1712892/cafe-finska-pierwsza-bezpieniezna-kawiarnia-w-polsce/

Świetna idea, bliska "Ręko?tworom bez granic", mam nadzieję, że się tam zjawimy na kawkę i zostawimy ślady naszej bytności, płacąc  za nią naszymi rękotworami:) Dobrze, że są ludzie pozytywnie zakręceni jak my i to nie tylko na świecie, ale coraz więcej ich u nas w Polsce!

czwartek, 21 listopada 2013

Pielęgnować swoje dobre marzenia...

pielęgnować je, a nie odrzucać...
Jak człowiek czegoś bardzo chce, to to się jakoś samo kiedyś nadarzy"
powiedziała dwa lata temu, kończąc 100 lat dr Maria Bieńska
 Wiekowa, pełna dobrej energii i spełnionych marzeń, promieniejąca uśmiechem skromna Pani.
Jak Jej nie uwierzyć, skoro przeżyła tyle lat? Tacy Ludzie, Atorytety  motywują do działania, przy nich, nawet jeżeli nas dzieli szklany ekran i przecież nas nie znają, wstyd narzekać, użalać się nad sobą, twierdzić, że nie damy rady sprostać zmaganiom z codziennoścą, a już o spełnianiu marzeń nie ma mowy!
                                                                  fot. Marta Szreder
Podkarpaccy  Rękotwórcy, Rękotwórcy bez granic...pokonują przeszkody i walczą z przeciwnościami losu na różnych płaszczyznach i tych twórczych i tych z pozoru zwykłych- niezwykłych, życiowych, a skoro nam się to udaje, to i marzenia się kiedyś spęłnią, te bardzo osobiste, a i te wspólne, które kiedyś zdradzimy wszem i wobec:)

wtorek, 19 listopada 2013

Drzewo, które umiało dawać...


Było sobie drzewo, które kochało małego chłopca.
Chłopiec przychodził do drzewa codziennie.
Z jego liści splatał sobie wieńce na głowę i udawał leśnego króla.
Wspinał się po jego pniu, huśtał się na jego gałęziach i zjadał owoce. Razem bawili się w chowanego, a kiedy chłopiec się zmęczył, zasypiał w cieniu drzewa.
Chłopiec kochał drzewo...kochał je bardzo.
I drzewo było szczęśliwe.
Mijał czas. Chłopiec był coraz starszy i drzewo często zostawało samo. Wreszcie pewnego dnia, gdy chłopiec przyszedł, drzewo powiedziało:
- Chodź chłopcze ,chodź i wspinaj się po moim pniu, huśtaj się na moich gałęziach, jedz moje owoce, baw się w moim cieniu i bądź szczęśliwy.
- Jestem za duży by się bawić-powiedział chłopiec-chcę kupować sobie różne rzeczy i cieszyć się nimi. Chcę pieniędzy. Czy możesz mi je dać?
- Niestety nie mam pieniędzy-powiedziało drzewo-mam tylko liście i owoce. Weź chłopcze moje owoce i sprzedaj je w mieście. Tak zdobędziesz pieniądze i będziesz szczęśliwy.
Chłopiec wspiął się na drzewo, zerwał owoce i zaniósł je do miasta.
I drzewo było szczęśliwe.
Ale chłopiec nie wracał bardzo długo...i drzewo było smutne. Aż pewnego dnia chłopiec wrócił. Drzewo zadrżało z radości i powiedziało:
- Chodź chłopcze. Wspinaj się po moim pniu, huśtaj się na moich gałęziach i bądź szczęśliwy
- Jestem zbyt zajęty, by łazić po drzewach - powiedział chłopiec - potrzebuję domu, by mnie chronił przed zimnem. Chcę mieć żonę i dzieci, dlatego potrzebuję domu. Czy możesz dać mi dom?
- Nie mam domu - powiedziało drzewo - moim domem jest las. Ale możesz ściąć moje gałęzie i zbudować dom wtedy będziesz szczęśliwy.
Chłopiec ściął gałęzie i poszedł budować swój dom.
I drzewo było szczęśliwe.
Ale chłopiec długo nie wracał, a gdy wreszcie wrócił, drzewo było tak szczęśliwe, że ze wzruszenia nie mogło wydobyć głosu
- Chodź chłopcze - wyszeptało - chodź i baw się.
- Jestem za stary i zbyt smutny by się bawić - odpowiedział chłopiec - Chcę mieć łódź, żeby stąd odpłynąć gdzieś daleko. Czy możesz dać mi łódź?
- Zetnij mój pień i z niego zrób sobie łódź - powiedziało drzewo - Wtedy będziesz mógł odpłynąć daleko i będziesz szczęśliwy.
Chłopiec ściął pień drzewa, zrobił z niego łódź i odpłynął daleko.
I drzewo było szczęśliwe...
Jednak niezupełnie. Upłynęło wiele czasu zanim chłopiec wrócił.
- Niestety chłopcze - powiedziało drzewo - Nie zostało mi już nic, do ofiarowania - nie mam już owoców
- Mam za słabe zęby żeby jeść owoce - odpowiedział chłopiec.
- Nie mam już gałęzi - powiedziało drzewo - Nie będziesz miał się na czym huśtać.
- Jestem za stary żeby się huśtać na gałęziach - odpowiedział chłopiec.
- Nie mam już pnia - powiedziało drzewo - Nie będziesz miał się po czym wspinać.
- Jestem zbyt zmęczony żeby wspinać się po pniu - odpowiedział chłopiec.
- Szkoda - westchnęło drzewo - Pragnę ci coś ofiarować, ale nie mam już nic. Niestety... jestem tylko starym pniakiem.
- Nie trzeba mi wiele - powiedział chłopiec - Szukam tylko spokojnego miejsca by usiąść i odpocząć.
- Skoro tak - powiedziało drzewo prostując się na ile mogło - Stary pień doskonale nadaje się do tego, by na nim usiąść i odpocząć.
Chodź chłopcze .
Usiądź i odpocznij.
I chłopiec tak zrobił.
I drzewo było szczęśliwe.



Shel Silverstein

poniedziałek, 11 listopada 2013

Siostra listopada...

                                                                                                 fot.artAneri

Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki 

niedziela, 3 listopada 2013

Nostalgia listopadowa?

...każdy chociaż na chwilę się jej poddaje, nawet Ci najwięksi optymiści, tryskający wieczną energią, nie sposób niezauważyć nagich konarów drzew, pod nimi liści, które już tak nie zachwycają swoimi kolorami, jak jeszcze miesiąc temu, nie cieszy nas zagłębianie w nich dłoni i podrzucanie wysoko do góry, ani szuranie butami, bo stąpamy po mokrej, żałosnej kupie obumarłych szczątków, zwiniętych i powyginanych brutalnie przez wilgoć i czas...no i te minione dni poświęcone pamięci zmarłych...nie przyczyniają się do radosnego nastroju...
 ...ale powyższe nie dla nas, Kochani, nie dla Rękotwórców, którzy mają, jak choćby sama nazwa wskazuje pełne ręce pracy i głowy pełne pomysłów o każdej porze roku. Zabierajmy się więc za ich realizację ze zdwojoną energią. Tyle na naszym blogu stron straszących pustką, tyle miejsc nie sfotografowanych, zdarzeń nie opisanych, pięknych rzeczy nie namalowanych, nie narysowanych, nie ulepionych, uszytych, spacerów i wycieczek nie zaplanowanych!
 Bierzmy aparaty, pędzle, ołówki, szkicowniki, pióra, farby, kredki...ileż tego dobra mamy do dyspozycji...i do DZIEŁA!

                                                                         fot. artAneri

sobota, 2 listopada 2013

Ci co żyją w nas...

 
fot.artAneri
/ obraz olejny autorstwa Julii Szydłowskiej/

... pozostały po Nich  Rękotwory i inne dzieła, które możemy teraz podziwiać
czytać, studiować i dzięki temu wiemy jaki był dawny świat, Ich świat ...
" Ci, co odchodzą,
Wciąż z nami są.
I żyją sobie
Obok nas.

Patrzą z miłością
Na nasze dni i
Czasem się śmieją
Przez łzy. 


Co tu jest jawą, co snem,
Kto tu istnieje, kto nie...
A może nas, tu nie ma nas,
A oni są...

Co tu jest prawdą, co nie,
Po której stronie jest sens
Bo jeśli tam, po co jest
Ten nasz świat...

Ci, co odchodzą
Wciąż z nami są.
Czujesz ich pomoc,
Gdy jest źle. 


Więc gdy z ciemnością
Rozmawiasz, to... 

Oni Cię widzą,
Oni są.
Co tu jest jawą, co snem.."

                         / Jacek Cygan/ 


piątek, 1 listopada 2013

Czas wspomnień...

                                                                          fot. artAneri
" Bez wiary, bez myśli, bez serca, bez woli
Szeregi wciąż ludzi zdążają po świecie
I serce coś gniecie i w duszy coś boli
I dokąd?
Dlaczego?
I na co?
Nie wiecie? "