...czyli RĘKO?TWORY bez granic, wolna twórczość wszelakiego rodzaju,dokonana nie tylko ręką, ale duszą i każdym zmysłem pozwalającym odbierać świat...PODKARPACKIE, bo każdy ma swoją Małą Ojczyznę z której wyruszamy w podróż życia, co nie oznacza, że nie chcemy poszerzać naszych horyzontów, wręcz przeciwnie nasza droga jest kręta i otwarta na wszystkie sfery, obszary, napotkane miejsca i ludzi...ZAPRASZAMY!

wtorek, 30 czerwca 2015

FUNDACJA IM. LIDII GÓRSKIEJ „ELDGE RETROSPECTION” powołana do życia.






Dnia 19.06.2015 r. minęło pół roku od tragicznej śmierci mojej siostry Lidii Górskiej, oddanej sercem środowisku lokalnemu a zwłaszcza ratowaniu pamięci po tych, którzy odeszli oraz śladów przeszłości przede wszystkim związanej z historią szkoły w której od wielu lat pracowała, ale nie tylko, bo bliskie jej było również wszystko co dotyczyło szkolnictwa na terenie miasta i dawnej Galicji i życia codziennego jej mieszkańców.
Tego dnia został przeze mnie podpisany notarialny Akt Fundacyjny, który ostatecznie przypieczętował powołanie do życia zapowiadanej wcześniej Fundacji im. Lidii Górskiej „ELDGE RETROSPECTION”.
Głównym zadaniem fundacji będzie Energiczne Lokalne Działanie Gwarantowane Efektem
(tak wytłumaczyłam skrót ELDGE, będący nickiem mojej siostry i myślę, że to tłumaczenie w pełni odzwierciedla jej osobę i charakter) w kierunku retrospekcji oraz ochrony minionego czasu i historii Małej Ojczyzny a głównym celem: ochrona dorobku oraz popularyzacja i kontynuacja idei Lidii Górskiej  miłośniczki historii, nauczyciela – bibliotekarza, społecznika lokalnego, pomysłodawcy i założyciela Muzeum Szkolnego im. Józefa Wyrobka przy I Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy.
Po zarejestrowaniu fundacji w KRS, kiedy otrzyma tym samym moc prawną, w pierwszej kolejności mam nadzieję zostaną przekazane na jej konto wszelkie, ewentualne środki związane z odszkodowaniem czy zadośćuczynieniem pozyskane od sprawcy jej śmierci i jego ubezpieczycieli, ale trudno przewidzieć, jak zakończy się sprawa, która ciągle jest w toku, można tylko czekać na sprawiedliwe orzeczenie Sądu.
 Fundacja nie będzie związana z działalnością gospodarczą a jej działanie będzie typowo społeczne.
Tak się złożyło, że w tych dniach przypadły również obchody 115 lecia I LO im. Króla Władysława Jagiełły w Dębicy i 15 lecia Muzeum Szkolnego, którego Lidia Górska była pomysłodawczynią, założycielką i kustoszem. Jej pragnieniem było, aby w tę rocznicę muzeum otrzymało imię Józefa Wyrobka, profesora pracującego w latach 1903-1923 w  jej ukochanej szkole, której sama była absolwentką. Mentor mojej siostry , podobnie jak ona, poświęcił całe życie pracy z młodzieżą, szkolnictwu i historii oraz zbieraniu materiałów , śladów przeszłości Polski, zwłaszcza Małej Ojczyzny. Zebrał i opublikował „Materiały do dziejów miasta Dębicy” będące zbiorem najważniejszych dokumentów a ona po latach  jako pierwsza w Dębicy zajęła się ich opracowywaniem i dzięki niej zaistniały na nowo. Uważam, że była Józefem Wyrobkiem czasów współczesnych i dlatego jego postać była jej tak bliska.
Niestety nie doczekała uroczystej chwili nadania imienia profesora, stworzonego przez nią muzeum.
Dnia 15.06.2015 r. na zaproszenie dyrektora I LO w Dębicy, pana Ryszarda Pękalę miałam zaszczyt reprezentować ją podczas uroczystości temu poświęconej i odsłonić tablicę upamiętniającą ten fakt, za co bardzo dziękuję i nie ukrywam, że była to dla mnie bardzo trudna i wzruszająca chwila. Uczestniczyłam przecież w powstawaniu tego muzeum, byłam powiernicą mojej siostry i konsultantką jej pomysłów i planów, jestem również  absolwentką tej szkoły, a jako rekonstruktor historyczny miniony czas i jego ślady nie jest mi obojętny.
Siostra bardzo chciała, aby na piętnastolecie istnienia Muzeum Szkolnego ukazały się opracowywane przez nią książki: „Atramentowe Retrospekcje – przewodnik po muzeum szkolnym” oraz „Józef Wyrobek – pierwszy dębicki kronikarz” z serii „Twarze dębickiego Jagiełły”, niestety sama nie zdążyła zrealizować swojego pragnienia. Jak pisałam wcześniej moim obowiązkiem jest kontynuacja jej dzieła, ale
dopiero po kilku miesiącach od jej śmierci mogłam sięgnąć po jej zapiski a do dzisiaj ze względów emocjonalnych, nie otworzyłam jej pendrive'ów i komputera, ale też pochłonęły mnie inne sprawy, choćby związane z jej mieszkaniem i jego likwidacją, co było bardzo ciężkie dla całej rodziny.
Dr Arkadiusz Więch, z którym siostra wcześniej współpracowała a  który został przeze mnie poproszony o współautorstwo z Lidią Górską w/w pozycji a tym samym fachowe zebranie powierzonych mu materiałów i kontynuację w/w serii w jej imieniu, również przez minione miesiące był zapracowany. Przesunęliśmy więc wydanie książek o których mowa co najmniej na jesień/zimę. Książki więc zostaną wspólnymi siłami opracowane i wydane, ale już nigdy nie będą takie jak sobie zaplanowała i założyła ich autorka,  bo jak powiedział dyrektor I LO w Dębicy, pan Ryszard Pękala : „wprawdzie nie ma ludzi niezastąpionych, ale są tacy, których bardzo trudno zastąpić, do nich należy Lidia Górska”.

                                                                                     Irena Górska- Szreder

czwartek, 19 marca 2015

Ile potrzeba czasu i siły...





Ile potrzeba czasu i siły
żeby spakować ludzkie życie?
Tak bez reszty? Do końca? Na zawsze?

W lodówce obiad na trzy dni
W ulubionym kubku stygnie kawa
 A na kuchence w dzbanku  jej  spory zapas…

Na łóżku ciągle ciepła pościel
wygnieciona poduszka i jasiek
porzucona psia zabawka, piłeczka, kostka…

W książce, przy łóżku zakładka
Tyle jeszcze stron nie przeczytanych
Tyle książek, wierszy i artykułów w kolejce…

Buty z protektorami, żeby nie było ślisko
I eleganckie, czyściutkie  do wyjścia
Kapcie porzucone w pośpiechu, zagniecione na pięcie…

Tysiąc korali, zapinek i ozdób
Apaszek, pledów, szali, szaliczków
Sweterków i płaszczy tych przejściowych i na zimę...

Pamiątka Pierwszej Komunii, Jej portrecik
Zdjęcia swoje i bliskich, najbliższych
Prezenty, prezenciki, obrazki, figurki, bibeloty...

Zbiór starych książek i mebli
Na biurku starty ołówek i gumka
W kalendarzu do przodu zaznaczone powroty i wyjścia...

Nie posłuchane płyty, nie obejrzane filmy
Nie doścignięte marzenia i myśli
Nie zmówione litanie, pacierze, modlitwy za dusze zmarłych...

Ile minut, godzin, miesięcy i lat
potrzeba na spakowanie wspomnień?
Jak ogromny bagaż może pomieścić moje serce, póki żywe?

Ile potrzeba czasu i siły
 żeby spakować ludzkie życie?
Gdzie wysłać paczki i walizki? Pod jaki? Pod czyj adres?

Ile potrzeba siły, żeby wyjść
I na zawsze zatrzasnąć drzwi
Pozostawiając ogołocone ściany, skąpane w słońcu?

                                        Irena Górska- Szreder
                                        ( 90 dni po śmierci Siostry)

środa, 11 marca 2015

Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go...




"Los Cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci,
Fałszywy klejnot dał. 


A Ty idąc w świat
Patrzysz w klejnot ten co dnia
Chociaż rozpacz już od lat
Wyziera z jego dna ( co dnia )


Na rozstaju dróg
Gdzie przydrożny Chrystus stał
Zapytałeś dokąd iść
Frasobliwą minę miał 


Przystanąłeś więc
Z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz
W czerwone wino łzę (w wino łzę)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...

 
Idziesz wiecznie sam
I już nic nie zmieni się
Poza tym, że raz jest za
Raz przed tobą twój cień 


Los cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieję dając Ci
Fałszywy klejnot dał (tak chciał)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go 

 Idziesz sam, wiecznie sam
 

Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos..."

czwartek, 19 lutego 2015

ADOPCJA KONIECZNA...






Z coraz większym trudem

Wspinam się po raz kolejny

Po stromych schodach nadziei, że- JESTEŚ…



Moje stopy stają się ciężkie

A żelazne, niemrawe serce

Pożera rdza smutku i lęku, że- CIĘ NIE MA…



Staję przed niemymi drzwiami

I w przepastnym zamku tęsknoty

przekręcam klucz niemożliwości, że- JESTEŚ…



Wchodzę na kamiennych nogach

Do wszechogarniającej pustki

Gdzie umierające zapachy wołają , że- CIĘ NIE MA…



Osierocone galerie nagich ścian

Echem odbijają moje kroki

Głośne przełykanie rur tylko mami, że- JESTEŚ…



Sztywnymi palcami dłoni

Dotykam, głaszcząc każdą rzecz

Dreszcz ich lodowatości  krzyczy, że- CIĘ NIE MA…



Adoptuję każdy Ciebie skrawek

A moja obolała dusza zostaje

Rodziną zastępczą, świadectwem, że- JESTEŚ…



                                              Irena Górska- Szreder
                                             ( 60 dni po odejściu Siostry)

niedziela, 15 lutego 2015

Każdy swoją gwiazdę ma..



Gwiazdy...odległe punkciki świetlne, migoczące tajemniczo w bezchmurną noc...patrząc na nie, wydaje się,  jakby ci  którzy odeszli  z ziemskiej codzienności  małymi latarenkami dawali bliskim znak, że są tam gdzieś w nieskończoności wszechświata i czekają na nas, oświetlając drogę...Nie do uwierzenia?
 Zabiegani nie zawsze zwracamy uwagę na ten cud, nie zatrzymujemy się w zachwycie choćby na chwilę, nie szukamy znanych konstelacji..., coraz mniej też miejsc, gdzie możemy je dostrzec w całej okazałości, bo panoszący się, wszędobylski  smog- wytwór ludzki nie pozwala nam na to.
  Rozwija się  astroturystyka, dzięki której możemy jeszcze odwiedzić miejsca nad którymi rozścielony jest najczarniejszy a dzięki temu najbardziej rozgwieżdżony nieboskłon...
Tam pod kierunkiem  kompetentnych gospodarzy, często przy użyciu profesjonalnego sprzętu  dane nam jest zachwycić się tym, co jeszcze set lat temu, kiedy nasi przodkowie żyli zgodnie z rytmem  przyrody i naturą było oczywistym widokiem...widokiem GWIAZD...Nie do uwierzenia, a jednak!
 
 

Za krokiem krok
Taka trasa okno - drzwi
Wciąż z kąta w kąt
Taki sposób na złą myśl
Nie pierwszy raz
Kiedy sen przypomniał cię
Nie pierwszy raz
Kiedy strach obudził mnie

Niewidzialna dłoń
Ochroni mnie
Od złego w czarny dzień
Niewidzialna dłoń
Osłoni mnie
To jedno zawsze wiem

Pamiętam, że
Świecił księżyc rudych traw
Mówiłaś: "Wiesz,
Każdy swoją gwiazdę ma"



Niewidzialna dłoń
Ochroni mnie
Od złego w czarny dzień
Niewidzialna dłoń
Osłoni mnie
To jedno zawsze wiem

W białe kwiaty wtulam twarz
Gra muzyka z tamtych lat
I znów słyszę głos
Siedem mostów siedem bram
Tak po prostu staniesz tam
I strach zostawi mnie...


 Znów płynie list
Gdy spotka ciebie
Czy choć najmniejszy dasz mi znak?
Tyle gwiezdnych lat
I taka wielka mgła
I codziennie ciebie brak

Siedem mostów siedem bram
Tak po prostu staniesz tam
I strach zostawi mnie
Będzie tak 

       Natalia Kukulska "Dłoń"

piątek, 6 lutego 2015

Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę...

                             
Czas mija nieubłaganie, życie staje się chwilą, krótką chwilą ...gonimy za dobrami materialnymi, gromadząc je często na wyrost, na zapas, jakbyśmy tę chwilę swojego życia mogli przedłużyć w nieskończoność...ale scenariusz filmu istnienia ludzkości został już dawno zapisany a Główny Reżyser ściśle się go trzyma i nie wiedzieć czym się kieruje, że jedni umierają w momencie narodzin, albo jeszcze wcześniej, inni na początku lub w połowie swojej drogi, a jeszcze inni dożywają sędziwego wieku, jak Pani Danuta Szaflarska, która dzisiaj kończy 100 lat...WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
 Jedno w tej gmatwaninie ludzkich istnień jest wiadome, że nigdy, nigdy... nie zdążymy się nacieszyć pięknem tego świata i zachwycić jego złożonością,  wielością i cudem małych/ wielkich Istnień, oraz wytworów Matki Natury, o czym pięknie pisze poetka Wisława Szymborska:

Tyle naraz świata ze wszystkich stron świata:
moreny, mureny i morza i zorze
i ogień i ogon i orzeł i orzech -
jak ja to ustawię, gdzie ja to położę?
Te chaszcze i paszcze i leszcze i deszcze,
bodziszki, modliszki - gdzie ja to pomieszczę?
Motyle, goryle, beryle i trele -
dziękuje, to chyba o wiele za wiele.
Do dzbanka jakiego ten łopian i łopot
i łubin i popłoch i przepych i kłopot?
Gdzie zabrać kolibra, gdzie ukryć to srebro,
co zrobić na serio z tym żubrem i zebrą?
Już taki dwutlenek rzecz ważna i droga,
a tu ośmiornica i jeszcze stonoga!
Domyślam się ceny, choć cena z gwiazd zdarta -
dziękuję, doprawdy nie czuję się warta.
Nie szkoda to dla mnie zachodu i słońca?
Jak ma się w to bawić osoba żyjąca?
Na chwilę tu jestem i tylko na chwilę:
co dalsze przeoczę, a resztę pomylę.
Nie zdążę wszystkiego odróżnić od próżni.
Pogubię te bratki w pośpiechu podróżnym.
Już choćby najmniejszy - szalony wydatek:
fatyga łodygi i listek i płatek
raz jeden w przestrzeni, od nigdy, na oślep,
wzgardliwie dokładny i kruchy wyniośle

                               Wisława Szymborska 

Może warto się zatrzymać w biegu, rozglądnąć, zachwycić kroplą deszczu, uśmiechnąć do kogoś przechodzącego obok, schylić, podnieść kamień, który wędrował do naszych stóp miliony lat, posłuchać szumu wiatru, deszczowej kołysanki, ptasiego śpiewu...
Banalne i wyświechtane?  wiem...a jednak WARTO!
                                Irena Górska- Szreder

czwartek, 29 stycznia 2015

POZOSTAWIŁA TRWAŁY ŚLAD...



 Każdy jest światem…nosimy go w sobie, a świat każdego z nas jest inny, bardziej lub mniej otwarty na drugich, bardziej lub mniej barwny, czasem bardzo prosty i prymitywny.
 Jedni zachowują się tak, jakby nic, nigdy nie miało ich zaskoczyć i go zakończyć, inni żyją z dnia na dzień nie przejmując się niczym lub bojąc się swoich marzeń i planów, są też tacy którzy żyją na zapas, jakby nosili w sobie nie jeden a kilka światów, chłoną więc życie wszystkimi zmysłami, nie marnując ani sekundy, dają z siebie wszystko co mogą dać a nawet jeszcze więcej, żyją dzięki temu kilka razy,  jakby za innych,  nie chcąc od życia nic w zamian…działają dla własnej satysfakcji, z pasji, z potrzeby serca, obowiązku, na wzór ideałów wpojonych im w domu i w starej dobrej szkole, jeżeli mieli szczęście do takich.
  Do tych ostatnich należała Lidia Górska- moja siostra.
Jej barwny świat skończył się, bo i świat każdego, kończy się w momencie jego śmierci, ale pozostał po nim trwały, znaczący ślad.
 W myśl mądrej sentencji  zapisanej kiedyś przez naszą śp. mamę Teresę Górską, a znalezionej w  archiwum rodzinnym, że:
 „…z niczym przychodzisz na ten świat
nic nie zabierzesz ze sobą
pozostaw chociaż taki ślad
 aby móc pójść za tobą…”
ślad pozostawiony przez Lidzię jest bardzo wyrazisty, dlatego też nie pozwoli zboczyć z drogi tym, którzy będą chcieli po nim kroczyć: rodzinie, współpracownikom, uczniom, znajomym…
 Ten mocno wyciśnięty ślad i szacunek do wszystkiego co moja siostra z ogromnym zaangażowaniem robiła dla swojej małej ojczyzny, środowiska lokalnego, szkoły w której się uczyła a potem przez 35 lat pracowała zobowiązuje do kontynuacji jej dzieła nie tylko społeczność I LO w naszym mieście, ale przede wszystkim nas- rodzinę.
 A rodzina, to rdzenni dębiczanie, w dużej mierze byli uczniowie wspomnianego liceum z pokolenia na pokolenie , nauczyciele, ludzie twórczy, dumni jak ona ze swojego pochodzenia, noszący w sobie równie barwne światy, światy przemieszane, mające wiele ze sobą i ze światem mojej siostry Lidii wspólnego, bo wzrosły ze wspólnych  korzeni, a te sięgają daleko w głąb tej ziemi.
 Moja siostra pozostawiła po sobie  bogate archiwum, jeden z pokoi w jej mieszkaniu to biblioteka a w niej sporo miejsca zajmują unikatowe już pozycje dotyczące naszego miasta, regionu, zdjęcia, notatki, korespondencja. Tam też znajduje się jej biuro w którym rodziły się pomysły, którymi na szczęście szczegółowo dzieliłyśmy się ze sobą, oraz wspólne projekty jak np. „Wspomnienia pędzlem malowane” zbiór wspomnień naszej babci Julii Szydłowskiej z d. Wójcik, siostry „Dworzana” Wojciecha Wójcika, autora książki pt. ”Zapach dymu”.
 Jak wspomniał pan Ryszard Pękala dyr. I LO im. Króla Wł. Jagiełly w Dębicy  zrobię wszystko aby wydać  pisane przez moją siostrę Lidię Górską książki: 

„Atramentowe retrospekcje- przewodnik po muzeum szkolnym”, czy „ Profesor Józef Wyrobek- pierwszy dębicki kronikarz” ta ostatnia z wymyślonego przez nią cyklu „Twarze dębickiego Jagiełły”. Kolejną twarzą będzie ona sama, a zebrane przez nią materiały pozwolą na wydanie kolejnych części serii.

 W celu realizacji powyższych celów  zostanie powołana fundacja  jej imieniem: „ ELDGE- retrospection” w ramach której  m.in. , pamiętając o jej wielkiej miłości do braci mniejszych prowadzona będzie  stała akcja „ LUDILAK loves YOU” gdzie  zbierane będą środki na lokalne schronisko dla zwierząt.

 ELDGE i LUDILAK to nicki mojej siostry w świecie wirtualnym, które dzięki temu będą dalej w nim i w realnym świecie obecne.

 Nagłe, tragiczne odejście mojej siostry nauczyło mnie aby nic nie zostawiać na potem i chociaż trwa żałoba, która w moim sercu  nigdy nie minie trzeba działać,  aby  kontynuować jej ideę a oprócz świata przeszłości, który tak ukochała, oprócz jej świata,  ocalić  także pamięć o niej samej, żeby nie była zapomniana jak kiedyś olimpijka.





                                                                       Irena Górska- Szreder

niedziela, 25 stycznia 2015

Pięćdziesiąty szczyt istnienia...


Dążąc na skraj swojej wędrówki
w za ciasnych  butach szczęścia
wchodzę na pięćdziesiąty szczyt istnienia.

Droga z niego coraz krótsza, krótka
a widnokrąg za którym już tylko
otchłań przepaści- śmierci blisko, wciąż bliżej.

Idę mostem wiszącym między szczytami
i tylko od wytrzymałości lin przeznaczenia
zależy  czy zdobędę następny z nich czy spadnę.

Coraz ciężej utrzymać równowagę
coraz trudniej dźwigać bagaż życia
ale idę nie patrząc w dół w mrok zapomnienia.

I chociaż tam płynie rzeka bliskich serc
chcę zostać tu i wciąż i wciąż od nowa
zachwycać się pięknem narodzenia każdego dnia.

 Irena Górska- Szreder
/ w dniu pięćdziesiątych urodzin/


niedziela, 18 stycznia 2015

DLA CIEBIE SIOSTRO...


SCHODY DO NIEBA  you tube

Minęło trzydzieści czarnych dni...
                         ...bez Ciebie, Siostro

dni ciemnych i mroźnych jak lód
chociaż na przekór mojej duszy
styczniowe słońce świeciło niby-pięknie i mocno
aż namieszało ptakom w głowach
a te nieświadome mojego cierpienia
wyśpiewywały przedwczesne, przedwiosenne trele
nieśmiało i delikatnie
jak tylko to one potrafią...
                        ...dla Ciebie, Siostro
Każde, najcichsze  ptasie kwilenie, 
każdy ciepły promień słońca
przeszywał moje serce na wskroś, zadając należny mi ból
Każdy uśmiech obok mnie
każde życzenie na nowy, dobry? rok
wpadały kamiennym ciężarem do gardła przez ucho środkowe
powiększając i tak już ogromną
gulę  bezgranicznej tęsknoty...
                            ...za Tobą, Siostro
Gdyby można było zwymiotować 
nią te dni i to co się stało
przepłukać żołądek, duszę i pamięć, spotkać się z Tobą
tamtego dnia na nowo
uśmiechnąć, pocieszyć
poczuć ciepło i bicie żywego serca, dobrego serca
jedynego serca na świecie
serca siostry i matki jednocześnie...
                             ...Twojego serca, Siostro

Smutna rzeczywistość  jednak trwa
i powala mnie co dzień na kolana
przez gigantyczną postać realizmu, która ciągle rośnie nade mną
nie ma Ciebie nigdzie
nie ma Ciebie ze mną
i tylko w snach słyszę Twój głos, kiedy wołasz radośnie w tańcu:
"już nie płacz, wstań i chodź!"
i wstaję... i idę...i iść będę 
do końca...
                            ...do Ciebie, Siostro!

                               Irena Górska-Szreder




środa, 14 stycznia 2015

PO SCHODACH DO NIEBA...



          
SCHODY DO NIEBA


…Na zachodni nasz zgiełk
We mnie budzi się zew
Moja dusza gdzieś pragnie się przenieść  
W myślach obraz mam ten:
W kręgach dymu, wśród drzew
Ludzie stoją, coś szepcząc do siebie


To mi daje do myślenia...

There's a feeling I get
When I look to the west
and my spirit is crying for leaving
In my thoughts I have seen
Rings of smoke through the trees
And the voices of those who stand looking
And it makes me wonder


O tym szepcze się, że
Gdy nas jeden złączy dźwięk
To pojawi się opamiętanie
Nowy zaświta dzień
Dla stojących wśród drzew
I rozlegnie się śmiech na polanie

And it's whispered that soon
If we all call the tune
Then the piper will lead us to reason
And a new day will dawn
For those who stand long
And the forest will echo with laughter



Niech Cię nie trwoży więc
Wśród zarośli szmer
To znak wiosennej jest odnowy
Tak, szlaki są przynajmniej dwa
I wciąż czas
Na to masz, by zmienić drogę…

If there's a bustle in your hedgerow
Don't be alarmed now
It's just a spring clean for the May queen
Yes there are two paths you can go by
But in the long run
There's still time to change the road…

                     Schody Do Nieba
              Stairway To Heaven  Led Zeppelin
 
Ulubiona  piosenka i język w którym powstała-angielski mojej  Ukochanej Siostry Lidii Górskiej , która 19.12.2014r odeszła po swoich schodach do Nieba…,  nagle w tragiczny, niewytłumaczalny dla mnie, dla nas sposób…pozostawiając  rodzinę na progu Nowego Roku, nowego, ciężkiego  życia  bez Niej, ale czy naprawdę bez Niej?
Ciężko zebrać myśli i pisać w tak trudnej chwili, ale potrzeba pisania jest silniejsza, potrzeba podkreślenia tego, jaką była Wspaniałą Siostrą, Szwagierką, Matką Chrzestną, Siostrzenicą a kiedy żyli Nasi Rodzice, Babcia, Córką, Wnuczką…Człowiekiem o niezwykłej wrażliwości na losy i krzywdę innych, także tych najmniejszych Braci- zwierząt.

 

Odeszła wraz ze swoją ukochaną psinką Tinką na którą przelała wielką, wręcz matczyną miłość, ale największą miłością darzyła ludzi a spośród nich swoją rodzinę, swoich siostrzeńców.
Wraz z Jej odejściem straciłam po raz drugi Matkę i Ojca, bo chociaż  była ode mnie starsza zaledwie o pięć lat, całe życie zastępowała mi Ich w trudnych, skomplikowanych kolejach naszego, pogmatwanego losu, dzieci ludzi drogi…ludzi cyrku…kiedy byłyśmy wychowywane przez Babcię, ale też w czasach, kiedy byłyśmy dorosłe i po kolei straciłyśmy Rodziców, zastępowała mi ich aż do końca.
Straciłam Prawdziwą, Jedyną Przyjaciółkę a wraz z Nią ramię, którym mnie i moje dzieci ciągle podtrzymywała i otaczała w biedzie i zawsze na co dzień. I chociaż wierzę, że to Ramię jest teraz Skrzydłem Anielskim, które mnie nie opuści…niewyobrażalnie, ciężko żyć…
Zamilkł telefon, który służył do zdawania codziennych relacji z całego dnia, kiedy nie mogłyśmy się spotkać, nie słychać już śmiechu, nie czuć ciepła bijącego ze słuchawki, nie ma troski o wszystko i wszystkich  z moich okien nie widać już światła w oknach Jej mieszkania  a wraz z nim zgasło poczucie bezpieczeństwa i sensu życia…
W dniu wypadku byłyśmy umówione na kawę, rozmowę, zwierzenia i jak zwykle w takim okresie ustalanie spraw związanych ze wspólną Wigilią, Gwiazdką, Świętami na co nie mogłyśmy się obydwie doczekać… musiała jeszcze tylko pójść ostatni dzień przed długo oczekiwaną przerwą świąteczną do „swojej” biblioteki i muzeum przy I LO, dopatrzyć wszystkiego, oddać dokumentację, skrzętnie dopracowywaną nawet w domu, to nic że opasłe tomiska były ciężkie i że nosiła je tam i z powrotem od dłuższego czasu…wywiązywanie się ze swoich obowiązków a zwłaszcza dotyczących pracy  zawodowej  stawiała zawsze na pierwszym miejscu, przed zdrowiem, rozsądkiem, własną rodziną, której nigdy nie założyła…kiedyś jako młoda dziewczyna chciała zostać archeologiem, i interesowała Ją historia starożytna, chciała podróżować po świecie, miała swoje marzenia, miłości, plany…poświęciła się rodzinie, Mamie, kiedy żyła i pozostała przy historii lokalnej, swojej małej ojczyzny…
Nie wypiłyśmy kawy, los chciał inaczej…tego poranka nieoczekiwanie weszła po swoich schodach… do Nieba, jestem tego pewna, bo wiem, że całym swoim życiem  budowała te schody i jak nikt zasłużyła aby zawiodły Ją do  Nieba.  Pan Bóg oszczędził Jej chore nogi i nie dał Jej wchodzić wysoko…Zabrał Ją do Siebie w wieku 54 lat.
Moja Siostra  była gotowa każdego dnia na Taką Drogę, gorąco i mocno wierzyła i modliła się za nas wszystkich!

 

 

„Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
Zostaną po nich buty i telefon głuchy…
Nie bądź pewny, ze czas masz, bo pewność niepewna
Zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście…”
                          ks Jan Twardowski

Dziękuję Wszystkim za wyrazy współczucia i żalu!

 

pogrążona w bólu                                                               
 Irena Górska- Szreder

 

niedziela, 4 stycznia 2015

LIDIA GÓRSKA moja Najukochańsza Siostra, Jedyna Prawdziwa Przyjaciółka ...odeszła, by być bliżej nas...


19.12.2014r odeszła od nas na skutek tragicznej śmierci Moja Najukochańsza Siostra, Jedyna Prawdziwa Przyjaciółka LIDIA GÓRSKA, całym sercem oddana sprawom ludzkim, ale też najmniejszych braci- zwierząt, Wielka Propagatorka naszej idei i Członkini Naszej grupy. Zawsze motywowała mnie do kontynuacji tego bloga i pracy nad jego założeniami. Teraz kiedy Jej nie ma ze mną... tutaj na Ziemi już nic nie będzie takie samo i tak samo, ale wiem i głęboko wierzę w to, że jest i będzie jeszcze bliżej mnie, bo  jak mówi ksiądz Twardowski "Można odejść na zawsze, by stale być blisko..." Tym bardziej zrobię wszystko, aby nasza wspólna idea trwała i rozwijała się bez granic!
W głębokim bólu
Irena Górska- Szreder