...czyli RĘKO?TWORY bez granic, wolna twórczość wszelakiego rodzaju,dokonana nie tylko ręką, ale duszą i każdym zmysłem pozwalającym odbierać świat...PODKARPACKIE, bo każdy ma swoją Małą Ojczyznę z której wyruszamy w podróż życia, co nie oznacza, że nie chcemy poszerzać naszych horyzontów, wręcz przeciwnie nasza droga jest kręta i otwarta na wszystkie sfery, obszary, napotkane miejsca i ludzi...ZAPRASZAMY!

czwartek, 19 marca 2015

Ile potrzeba czasu i siły...





Ile potrzeba czasu i siły
żeby spakować ludzkie życie?
Tak bez reszty? Do końca? Na zawsze?

W lodówce obiad na trzy dni
W ulubionym kubku stygnie kawa
 A na kuchence w dzbanku  jej  spory zapas…

Na łóżku ciągle ciepła pościel
wygnieciona poduszka i jasiek
porzucona psia zabawka, piłeczka, kostka…

W książce, przy łóżku zakładka
Tyle jeszcze stron nie przeczytanych
Tyle książek, wierszy i artykułów w kolejce…

Buty z protektorami, żeby nie było ślisko
I eleganckie, czyściutkie  do wyjścia
Kapcie porzucone w pośpiechu, zagniecione na pięcie…

Tysiąc korali, zapinek i ozdób
Apaszek, pledów, szali, szaliczków
Sweterków i płaszczy tych przejściowych i na zimę...

Pamiątka Pierwszej Komunii, Jej portrecik
Zdjęcia swoje i bliskich, najbliższych
Prezenty, prezenciki, obrazki, figurki, bibeloty...

Zbiór starych książek i mebli
Na biurku starty ołówek i gumka
W kalendarzu do przodu zaznaczone powroty i wyjścia...

Nie posłuchane płyty, nie obejrzane filmy
Nie doścignięte marzenia i myśli
Nie zmówione litanie, pacierze, modlitwy za dusze zmarłych...

Ile minut, godzin, miesięcy i lat
potrzeba na spakowanie wspomnień?
Jak ogromny bagaż może pomieścić moje serce, póki żywe?

Ile potrzeba czasu i siły
 żeby spakować ludzkie życie?
Gdzie wysłać paczki i walizki? Pod jaki? Pod czyj adres?

Ile potrzeba siły, żeby wyjść
I na zawsze zatrzasnąć drzwi
Pozostawiając ogołocone ściany, skąpane w słońcu?

                                        Irena Górska- Szreder
                                        ( 90 dni po śmierci Siostry)

środa, 11 marca 2015

Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go...




"Los Cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci,
Fałszywy klejnot dał. 


A Ty idąc w świat
Patrzysz w klejnot ten co dnia
Chociaż rozpacz już od lat
Wyziera z jego dna ( co dnia )


Na rozstaju dróg
Gdzie przydrożny Chrystus stał
Zapytałeś dokąd iść
Frasobliwą minę miał 


Przystanąłeś więc
Z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz
W czerwone wino łzę (w wino łzę)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...

 
Idziesz wiecznie sam
I już nic nie zmieni się
Poza tym, że raz jest za
Raz przed tobą twój cień 


Los cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieję dając Ci
Fałszywy klejnot dał (tak chciał)


Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go 

 Idziesz sam, wiecznie sam
 

Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos..."